Wersja rozszerzona - recenzja filmu ,,Look Back”

,,Look Back”, reż. Hirokazu Kore-eda. Kadr z filmu. Źródło: The Movie Database


Hirokazu Kore-eda nie zwalnia tempa i niczym trzy lata temu, dostarczył w tym roku aż dwie produkcje. ,,Chłopiec z pudełka” niestety spotkał się ze słabym przyjęciem. Czy ,,Look Back” to jego błyskawiczny powrót do formy po tamtej wpadce?

Najnowszy film reżysera to jego czwarta aktorska adaptacja mangi. Dotychczasowe próby czyli ,,Dmuchana lala”, ,,Nasza młodsza siostra” oraz ,,Makanai: W kuchni domu maiko” zebrały pozytywne opinie. Dwie z nich miały nawet premierę na festiwalu w Cannes. To coś co rzadko można powiedzieć o aktorskich adaptacjach mang. Tym samym Hirokazu Kore-eda zdążył już zaprezentować się jako twórca, któremu warto powierzyć ekranizowanie japońskich komiksów. Jednakże w obliczu zapowiedzi jego najnowszej adaptacji, nieco wstrzymałem się z oczekiwaniami. Ogłoszono, że to ,,Look Back” autorstwa Tatsukiego Fujimoto zostanie przez niego zaadaptowane. Zaledwie dwa lata po premierze animowanej wersji. Uważanej zresztą przeze mnie za jedną z najlepszych produkcji 2024 roku. Ciężko mi było stwierdzić czy ,,Look Back” w ogóle potrzebuje kolejnej wersji kiedy tamta była praktycznie doskonałą adaptacją. Jaki zatem był pomysł Kore-edy na film i czy broni się on w porównaniu do materiału źródłowego oraz anime?

,,Look Back”, reż. Hirokazu Kore-eda. Kadr z filmu. Źródło: The Movie Database

Aktorskie ,,Look Back” jest bardzo wierną adaptacją. To nadal ta sama historia dwóch młodych dziewczyn, Fujino i Kyomoto, które we wczesnym wieku zaczynają wspólnie tworzyć mangi. Jeżeli jej nie znacie, to powinniście być gotowi na bardzo emocjonalną opowieść. ,,Look Back” pięknie opowiada o przyjaźni napędzającej człowieka do działania i tym jak potrafi ona przezwyciężyć nawet najboleśniejsze wydarzenia. Autor mangi robił to całkiem prostymi środkami oraz bez ckliwości. Reżyserowi filmu również to się udało. Kolejnym jego osiągnięciem jest zachowanie uroku relacji Fujino i Kyomoto. Jest również przy tym całkiem naturalny, ograniczając nieco introwertyzm drugiej bohaterki, co by nie wydawał się on przesadzony. Dziecięce aktorki z kolei zadbały o to, żeby ich charaktery kontrastowały ze sobą, lecz jednocześnie sprawiały wrażenie jakby rzeczywiście były najlepszymi przyjaciółkami.

Zatem podstawy nie zmieniły się. Jednocześnie nie jest to identyczna kopia poprzednich wersji. Na całe szczęście zresztą, bo inaczej byłaby mowa o kompletnie zbędnej adaptacji. Otóż aktorskie ,,Look Back” to najdłuższa wersja tej historii. Mangę można było przeczytać w 25 minut, z kolei animowany film trwał niecałą godzinę. Natomiast aktorska produkcja ma metraż liczący 100 minut. To było coś czego początkowo obawiałem się. Oryginalna historia jest w zasadzie perfekcyjna i nie chciałem, aby doszło do jej rozwleczenia. Zresztą siłą mangi było właśnie to jak pomimo prostoty oraz niedużej ilości stron, potrafiła głęboko poruszyć i zapaść na długo w pamięć. Mogę szczęśliwie powiedzieć, że fani Tatsukiego Fujimoto powinni szykować się na trzecią porcję depresji.

,,Look Back”, reż. Hirokazu Kore-eda. Kadr z filmu. Źródło: The Movie Database

Aktorska adaptacja nie zatraca nic z emocjonalnej siły oryginału, a także nie rozwlecza historii o zbędne fragmenty. Myślę, że najbardziej adekwatne byłoby potraktowanie ,,Look Back” Hirokazu Kore-edy jak wersji rozszerzonej mangi. Zupełnie nowe sceny nie były niezbędne i możemy domyślić się czemu oryginalnie nie pojawiły się. Jednakże rozumiemy również dlaczego reżyser postanowił je uwzględnić, ponieważ dodają jakąś wartość do historii (nawet jeśli niewielką). Stąd też ostatecznie wersję rozszerzoną nadal ogląda się z przyjemnością. Niektóre z nowości to zaledwie detale, choć nawet w tym przypadku można zaskoczyć się jak coś niepozornego pokroju gestu jest ostatecznie klamrą filmu. Natomiast są też takie dodatki, które uzupełniają oryginalną historię o mile widziane rzeczy. Myślę tu przede wszystkim o rozbudowanej drugiej połowie filmu. Dzięki niej finał wybrzmiewa nawet mocniej.

Choć medium aktorskiego filmu nie czyni równie dużych cudów dla tej historii, co animacja, która pięknie odwzorowywała unikalny styl Tatsukiego Fujimoto, to jednak Kore-edzie udaje się wykorzystać potencjał jego adaptacji. Jest tak dzięki pięknie ukazanemu procesowi twórczemu. Rysowanie stanowi istotę historii w ,,Look Back”. To dlaczego to robimy i dla kogo jest emocjonalnym rdzeniem opowieści. Dlatego cieszę się, że reżyser zadbał o pełne detali oraz wyciszenia sceny, które przedstawiają Fujino i Kyomoto tworzące wspólnie mangi. Działanie razem potrafi przybliżyć niektórych do siebie w wyjątkowo skuteczny sposób. Przedstawiona tutaj przyjaźń nie byłaby równie wiarygodna gdyby nie te wszystkie sceny pokazujące współpracę dwóch młodych artystek. Dla niektórych mogą one wręcz podziałać jak najlepsze ASMR. Jest coś bardzo satysfakcjonującego w obserwowaniu tego procesu.

,,Look Back”, reż. Hirokazu Kore-eda. Kadr z filmu. Źródło: The Movie Database

,,Look Back” Hirokazu Kore-edy nie jest domyślnym, ani najlepszym sposobem na obejrzenie tej historii, lecz jego aktorska adaptacja broni się na własnych nogach, a także w zestawieniu z oryginałem. Oczywiście najbardziej nadaje się ona dla osób nie zaznajomionych z materiałem źródłowym, lecz ci, którzy zdążyli już docenić mangę Tatsukiego Fujimoto, nadal znajdą tu coś dla siebie.

Prześlij komentarz

0 Komentarze